czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział III

Tak miło jest spotkać kolegę którego nie widziało się ponad 8 lat.Dziwne że go rozpoznałam.
No tak ale to na tyle fajnych rzeczy teraz czeka mnie konfrontacja z Patrykiem....Uh....bardzo go lubię nawet więcej niż lubię ale....sama nie wiem.
Siedząc w domu i pakując się na biwak dostałam sms. Nie uwierzycie od kogo?Od Patryka."Hej masz chwilę żeby pogadać?"Co miałam mu odpisać?Goń się?!Odpisałam mu że tak i w 5 minut byłam już gotowa więc wyszłam na zewnątrz.Już na mnie czekał.
-Hej-powiedziałam wypranym z emocji głosem.
-Hej-po jego głosie poznałam że jest poddenerwowany.
-Co tam?
-Ehmm...spoko.
-W takim razie o czym chciałeś pogadać?
-Przejdziemy się?
-Ok.-ruszyliśmy w stronę naszego ulubionego drzewa.Usiadłam ale on nie.-Więc?
-Chciałbym porozmawiać o nas.
-Czyli?
-Czyli chcę żebyś wiedziała,że Cię kocham.-spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem ale nie wiedziałam co dokładnie miałam mu powiedzieć a co dopiero zrobić.
-I?...
-I nie chcę tego kończyć.
-Myślisz że ja chcę?-spojrzałam na niego-ale chyba musimy...
-Jak to?!
-Jeżeli wolisz kolegów to rozumiem.Jeżeli nie dorosłeś do poważnego związku to też zrozumiem ale nie kłam.
-Koledzy się nie liczą,dojrzałem i nie kłamię-wyciągnął ręce w błagalnym geście.-Uwierz.
Zastanawiałam się co mam zrobić.Mam dać mu kosza czy jednak druga szansa?Myśląc w ciszy nagle przypomniały mi się te wszystkie chwile spędzone z nim.
-Obiecujesz?-i nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech tak dobrze mi znany.
-Obiecuję.-bez zastanowienia rzucił się na mnie podniósł do góry i obrócił w powietrzu.-Kocham Cię wiesz?
-Wiem-dałam mu buziaka w policzek.
Wieczorem zastanawiałam się nad tym czy dobrze zrobiłam.Nadal miałam wątpliwości.Po ponad dwóch godzinach rozmyślania zasnęłam.
-Jak tu pięknie-powiedziałam patrząc na słońce chowające się za taflą wody. 
-A najpiękniejsza jesteś w tym wszystkim ty.-odwróciłam wzrok od słońca i spojrzałam na Kamila.-Usiądziemy?-rozłożył  koc.
-Jasne.-Usiedliśmy na kocu oparła głowę na jego lekko odsłoniętym torsie.Siedzieliśmy tak dobre parę minut.
-Kocham Cię-odwróciłam się twarzą do niego i pocałowałam go delikatnie w usta.Spojrzałam na niego.
-Ja ciebie też.-teraz on mnie pocałował ale bardziej gwałtownie i namiętnie.Jego jedna ręka spoczęła na moich plecach.Drugą położył na udzie i delikatnie jechał nią w górę.Kiedy na drodze napotkał spódniczkę delikatnie i prawie nie zauważalnie wsunął pod nią rękę.-Zaczekaj.-przestał ale nie zabrał ręki.Ani jednej ani drugiej.
-Co się stało?-nosem zaczął wodzić po moim policzku.
-Bo ja chcę czegoś spróbować...-zarumieniłam się i spuściłam wzrok.
-Czego chcesz spróbować?-wziął mnie pod brodę żeby spojrzeć mi głęboko w oczy.
-Tylko się nie śmiej.
-Ja sobie życzysz.-uśmiechnął się łobuzersko tak jak lubię.
-Odtwórz buzię.
-Hahaha o to Ci chodziło-zarumieniałam się jeszcze bardziej.
-Miałeś się nie  śmiać.
-Dobrze już dobrze.-przyciągnął mnie bardziej do siebie. Odtworzyłam delikatnie buzię on spojił nasze usta w pocałunek a następnie delikatnie wsunął swój język do mojej buzi.Delikatnie zaczeliśmy ocierać swoje  języki aż znaleźliśmy wspólny rytm.Potem Kamil zaczął dokańczać wędrówkę swojej ręki.Na jego przeszkodzie teraz stanęły moje majteczki z koronką.Delikatnie i szybko wsunął swoją rękę pod moją wyzywającą bieliznę...
Rozległ się budzik i wstałam.To był tylko sen pomyślałam.Szkoda....
















1.Więc moji drodzy kolejny rozdział jak widzę nikt nie komentuje co sprawia że wydaje mi się że ten blog piszę tylko dla siebie!Proszę o tylko jeden komentarz typu:super.Mogą być nawet hejty.
2.Jeżeli zobaczę więcej niż 2 komentarze napiszę o wiele lepszy i ogólnie interesujący +18 ;)

niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział II

2 tygodnie później
Te dwa tygodnie spędziłam z "Kamilem".Od naszego spotkania jesteśmy nie rozłączni :D
Został jeszcze tydzień do końca wakacji...Ugh szkoła!Leżałam tak na łóżko.Dawno już było po 9 a ja próbowałam przypomnieć ten sen który wywołał u mnie motyle w brzuchu.Leżałam tak,leżałam i nagle sobie przypomniałam!
-O nie!-wyszeptałam prostując się gwałtownie.Ten sen dotyczył Kamila...I w tym śnie nie był on tylko przyjacielem....Siedziałam tak osłupiała dopóki do mojego pokoju nie wszedł Kamil.Oczywiście z uśmiechem na twarzy.Usiadł obok na łóżku.
-Siemka potworze-zażartował ciągnąc mnie za włosy.
-Hej-odpowiedziałam beznamiętnym głosem.
-Co jest?
-Nic...
-Jednak coś.
-Bo mam mały problem..
-Jaki-przysunął się bliżej pokazując mi że jest gotowy mi pomóc.
-To wstydliwe...-Na mojej twarzy zakwitły rumieńce.
-No dawaj.
-Bo ja...-nic nie wpadało mi do głowy aż nagle.-nigdy się nie całowałam.
-Oh-uśmiechnął się szeroko.
-Nie śmiej się!-słyszałam jak się dławi śmiechem.
-Masz 16 lat i nigdy się nie całowałaś?
-Nie.-tak naprawdę wiele razy ale pomińmy już to.
-Żaden chłopak nie chciał?
-Chcieli...ale ja nie.I mam 15 lat!
-Aha...-zrobiło się niezręcznie.-Obiecałem że Ci pomogę-uśmiechnął się uwodzicielsko a ja tylko tak z ciekawości spojrzałam na jego dołeczki,które przyprawiły mnie o rumieńce.
-Wcale Cię o nic nie proszę...-w mojej głowie narodziła się wizja nas całujących się.
-Ale Ci obiecałem a z resztą to przecież nic nie znaczy.-dla niego nie pomyślałam sobie.
-Nie lepiej nie.-ale jego twarz już zmierzała ku mojej.Teraz serce waliło mi jak młot.
-Tylko się nie bój-delikatnie pogładził mój policzek.-Pomyśl o kimś kogo kochasz.Wyobraź sobie że to on.-Po co mam wyobrażać skoro jesteś przede mną pomyślałam.
Jego ręka delikatnie powędrowała ku tyłowi głowy.Jego usta powoli zbliżały się ku moim.Czekałam zniecierpliwiona na zetknięcie naszych ust.Nareszcie poczułam go!!!!!!!!!
Myślałam że na tym zakończy się to miłe uczucie ale okazało się że nie.Kamil jedną ręką dalej trzymał moją głowę a druga spoczęła na moich plecach.Potem znów przycisnął mnie do siebie mocniej.Łapczywie brał moje usta.Ręka która spoczywała na tyle głowy zaczęła delikatnie ciągać mnie za włosy.Druga ręka powoli zjeżdżała niżej ku końcu kręgosłupa.Kamil powoli i delikatnie to robił być może dlatego że bał się mojej reakcji ale ja tylko na zachęte jedną ręką dotknęłam jego policzka a drugą położyłam na jego opiętej bluzce pod którą znajdował się tors.
Ten nasz pocałunek trwał mniej więcej kilka sekund kiedy się opamiętałam i z żalem się odsunęłam.
-Przepraszam-wyjąkałam oblewając się rumieńcami.
-To ja przepraszam nie powinienem.-unikał mojego wzroku.
-To ja cię o to poprosiłam więc to moja wina.
-Ale ja się zgodziłem.
-Na serio przepraszam...-dał mi buziaka w policzek.
-Udawajmy że nic się nie stało.-uśmiechnął się łobuzersko.I tak na pewno zrobił ale ja nie.To była najpiękniejsza rzecz jaka mi się w życiu!Przez następne kilka dni wcale o tym nie rozmawialiśmy.

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział I

-Co mam powiedzieć?-zapytałam mamy wychodząc z domu.
-Zapytaj się pani Kowalskiej kiedy to spotkanie w klubie.-odpowiedziała mama ze swojim codziennym uśmiechem.
Wychodząc z domu pocałowałam ją przelotnie w policzek.Włożyłam słuchawki do uszu i ruszyłam przez moją kochaną,zabitą dechami wioskę XD Byłam już nie daleko pani Kowalskiej kiedy nagle dostałam sms od mamy "Kup mleko po drodze".Ma szczęści że wzięłam pieniądze.Weszłam do sklepu i tak jak zawsze przywitałam się z Patrykiem.
-Siema.-dalej słuchałam muzyki i w jej rytm ruszyłam do pułki z mlekiem kręcąc tyłkiem do rytmu muzyki.
Schyliłam się po mleko a prostując się chwyciłam puszkę Pepsi i od razu upiłam spory łyk. Odwróciłam się aby ruszyć do kasy ale wykonując ten manewr oblałam kogoś Pepsi.
-Cholera.Przepraszam-zaczęłam trzeć plamę na bawełnianej,białej bluzce.-Strasznie Cię przepraszam.
-Myślę że jednak wolałaś wypić tę Pepsi?-zażartował chłopak,którego oblałam.Nareszcie spojrzałam na niego.Miał burzę brązowych loków,zielone oczy i kiedy się uśmiechał to miał dołeczki.
-Ehm...No tak-uciekłam wzrokiem i zaczęłam jeszcze raz czyścić plamę.
-Dzięki zrobiła się większa-znowu się uśmiechnął a ja uległam pokusie i spojrzałam na jego dołeczki.Co na mojej twarzy wywołało szeroki uśmiech.-Ślicznie się uśmiechasz.
-Wcale nie...-zarumieniłam się.
-Haha....czyżbym Cie zawstydził?
-Nie ja tylko....-dalej się ze mnie śmiał.Dałam mu sójkę w bok-Oh przestań.
-No dobra-szeroki uśmieszek.-A tak przy okazji Kamil
-Lena.
-Mieszkasz tu?
-Tak a ty?Wcześniej Cię tu nie widziałam...
-Tak bo dopiero dziś się wprowadzam albo inaczej to ująć wracam na stare śmieci XD
-Hmmm...Do której klasy idziesz?
-Do 3 gimbazy-puścił mi perskie oczko.-A ty?
-Też-uśmieszek z twarzy cały czas mi nie schodził.-A gdzie będziesz mieszkał?
-Na przeciwko parku...kiedyś mieszkała tam pani Zelewska.To moja babcia.
-Babcia?
-Tak nie dawno zmarła i mama postanowiła że wrócimy tutaj.
-Oh!-wyrwało mi się nagle,chyba przestraszyłam tym nagłym krzykiem Kamila.-Kamil!
-Tak-udawał podekscytowanie.
-Nie pamiętasz mnie?!
-Ehm...nie bardzo.
-To ja Lena.
-Wiem jak masz na imię XD
-HA HA HA jak byliśmy mali ciągałeś mnie za warkocze.
-Aaaa...ta Lena. Kiedyś nazywaliśmy Leńcia-oboje wybuchneliśmy śmiechem.
-Pamiętam.A pamiętasz jak mi obiecałeś że na zawsze pozostaniesz moim przyjacielem?
-Tak.
-Złamałeś przysięgę.
-Wcale nie ja tylko...ja tylko wyjechałem-pokazał mi język.
-A teraz?-spytałam bardzo poważnie.
-Dobrze-na jego twarzy zagościł ten piękny uśmiech przyozdobiony dołeczkami.-Za to,że wyjechałem obiecuję Ci niewolnicze oddanie do kiedy tylko będziesz chciała-oboje śmialiśmy aż brzuch mnie zabolał.
-Trzymam za słowo.-wystawiłam małego paluszka-Przysięga na mały paluszek-ścisnął go swoim.
-Pasuje?
-Teraz tak-zapomniałam że całej tej sytuacji przygląda się Patryk.A rzecz biorąc jeszcze byliśmy parą.....Tak wiem to dłuższa historia ale w skrócie będąc w 2 klasie gimnazjum szalałam za nim(nie tylko ja).Ale kiedy zapytał mnie o chodzenie byłam w niebo wzięta.Lecz po krótkim czasie zaczęło się między nami psuć.On wolał kolegów....-Patryk policzysz-zawołałam pokazując mu mleko i pepsi i uśmiechając się do niego.
-Już się robi.-posłał mi ten swój zniewalający uśmiech.
-Mi też-powiedział Kamil.
Kiedy Patryk wydał mi resztę miałam już wychodzić ze sklepu aż tu nagle Kamil otwiera mi drzwi.
-A to co niby miało być?
-Niewolnicze oddanie-uśmiechnął się a moim oczu ukazały się te piękne dołeczki.




No to tyle więc jeżeli wam się podoba to spoko a jak  nie to nie czytajcie :D

wtorek, 18 czerwca 2013

Prolog

Czy życie musi być zawsze do bani?
Czy tylko ja zawsze muszę coś zepsuć?Najpierw straciłam przyjaciółkę  teraz jeszcze chłopak,który mi się podoba właśnie się o tym dowiedział.
Taki to właśnie znalazłam obrazek  u mojego przyjaciela.





Dobra więc Prolog jest bardzo krótki ale jest XD
Koleżanka zachęciła mnie abym zamieściła to na swoim blogu więc po chwili namysłu wstawiłam.Ta historia raczej jest wymyślona.Tak naprawdę w połowie to mój   sen :D  Mam nadzieję że Wam  się spodoba  :)

Ogłoszenie

Od teraz ta strona nie będzie opowiadaniem o wampirach  tylko o miłości zwykłych ludzi mam  nadzieję zę się nie gniewacie ale tak wyszło....mało osób czyta i  tyle :(