Te dwa tygodnie spędziłam z "Kamilem".Od naszego spotkania jesteśmy nie rozłączni :D
Został jeszcze tydzień do końca wakacji...Ugh szkoła!Leżałam tak na łóżko.Dawno już było po 9 a ja próbowałam przypomnieć ten sen który wywołał u mnie motyle w brzuchu.Leżałam tak,leżałam i nagle sobie przypomniałam!
-O nie!-wyszeptałam prostując się gwałtownie.Ten sen dotyczył Kamila...I w tym śnie nie był on tylko przyjacielem....Siedziałam tak osłupiała dopóki do mojego pokoju nie wszedł Kamil.Oczywiście z uśmiechem na twarzy.Usiadł obok na łóżku.
-Siemka potworze-zażartował ciągnąc mnie za włosy.
-Hej-odpowiedziałam beznamiętnym głosem.
-Co jest?
-Nic...
-Jednak coś.
-Bo mam mały problem..
-Jaki-przysunął się bliżej pokazując mi że jest gotowy mi pomóc.
-To wstydliwe...-Na mojej twarzy zakwitły rumieńce.
-No dawaj.
-Bo ja...-nic nie wpadało mi do głowy aż nagle.-nigdy się nie całowałam.
-Oh-uśmiechnął się szeroko.
-Nie śmiej się!-słyszałam jak się dławi śmiechem.
-Masz 16 lat i nigdy się nie całowałaś?
-Nie.-tak naprawdę wiele razy ale pomińmy już to.
-Żaden chłopak nie chciał?
-Chcieli...ale ja nie.I mam 15 lat!
-Aha...-zrobiło się niezręcznie.-Obiecałem że Ci pomogę-uśmiechnął się uwodzicielsko a ja tylko tak z ciekawości spojrzałam na jego dołeczki,które przyprawiły mnie o rumieńce.
-Wcale Cię o nic nie proszę...-w mojej głowie narodziła się wizja nas całujących się.
-Ale Ci obiecałem a z resztą to przecież nic nie znaczy.-dla niego nie pomyślałam sobie.
-Nie lepiej nie.-ale jego twarz już zmierzała ku mojej.Teraz serce waliło mi jak młot.
-Tylko się nie bój-delikatnie pogładził mój policzek.-Pomyśl o kimś kogo kochasz.Wyobraź sobie że to on.-Po co mam wyobrażać skoro jesteś przede mną pomyślałam.
Jego ręka delikatnie powędrowała ku tyłowi głowy.Jego usta powoli zbliżały się ku moim.Czekałam zniecierpliwiona na zetknięcie naszych ust.Nareszcie poczułam go!!!!!!!!!Myślałam że na tym zakończy się to miłe uczucie ale okazało się że nie.Kamil jedną ręką dalej trzymał moją głowę a druga spoczęła na moich plecach.Potem znów przycisnął mnie do siebie mocniej.Łapczywie brał moje usta.Ręka która spoczywała na tyle głowy zaczęła delikatnie ciągać mnie za włosy.Druga ręka powoli zjeżdżała niżej ku końcu kręgosłupa.Kamil powoli i delikatnie to robił być może dlatego że bał się mojej reakcji ale ja tylko na zachęte jedną ręką dotknęłam jego policzka a drugą położyłam na jego opiętej bluzce pod którą znajdował się tors.
Ten nasz pocałunek trwał mniej więcej kilka sekund kiedy się opamiętałam i z żalem się odsunęłam.
-Przepraszam-wyjąkałam oblewając się rumieńcami.
-To ja przepraszam nie powinienem.-unikał mojego wzroku.
-To ja cię o to poprosiłam więc to moja wina.
-Ale ja się zgodziłem.
-Na serio przepraszam...-dał mi buziaka w policzek.
-Udawajmy że nic się nie stało.-uśmiechnął się łobuzersko.I tak na pewno zrobił ale ja nie.To była najpiękniejsza rzecz jaka mi się w życiu!Przez następne kilka dni wcale o tym nie rozmawialiśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz